|
|
| Na pewno każdy z Was pamięta Rafaello, wojowniczego żółwia ninja, który wraz ze swoimi trzema kompanami bronił ludzi przed bandytami i złoczyńcami. Właśnie ten zielony mutant używał podczas walki tego, o czym mowa w tym rozdziale strony. Chodzi oczywiście o jitte (względnie jutta). |
| Mateusz Filipiak | |
Składało się ono z metalowego (opcjonalnie stalowego) pręta z długą rękojeścią i z tego co tak charakteryzuje tą broń, czyli haka w miejscu połączenia pręta z uchwytem. Według historyków jitte było rdzenną japońską konstrukcją, będącą receptą na miecz. Są jednak tacy, którzy śmiało twierdzą, że jest jednak inaczej. Według nich jutta została wynaleziona przez ludność zamieszkującą archipelag Ryukyu, która była uciskana przez japońskich żołnierzy. Nazywano ją tam sai, a bushi zaadaptowali ją do własnych potrzeb z prostej przyczyny - była tak skuteczna, że aż za skuteczna. Jego zastosowanie było dosyć szerokie. Używano go do obrony przed atakiem, do samego ataku (głównie narażone na atak były krtań, oczy i podbrzusze, przy czym używano do tego celu również rękojeści), a nawet do rzucania. Ze względu na niewielkie rozmiary jitte, techniki stosowane tą bronią były wtedy skuteczne, gdy adept jittejutsu doskonale opanował tai sabaki, czyli sposób poruszania się. Wyszkolony ekspert mógł bez żadnych problemów zmieniać pozycje zbliżając się czy to oddalając od przeciwnika.
Liczba stosowanych technik z użyciem jitte była prawie tak liczna jak tych z mieczem, przeciw któremu były przecież stosowane. Ogromną biegłość w jittejutsu zyskali oficerowie policji, a samo jitte stanowiło o pozycji jego posiadacza. Średniowieczny japoński policjant stanowił zagrożenie dla wojownika uzbrojonego w miecz, który pękał natykając się na jutte, w które był wyposażony stróż prawa. |
|
| |