|
|
Tak jak w Europie, tak i w Japonii wyższej rangi wojownicy dosiadali koni, z grzbietu których dowodzili swoimi armiami. Jako "wybrańcy" musieli opanować tą sztukę do niemalże perfekcji. Jeździectwo było taką sztuką jak łucznictwo, czyli możliwe do uprawiania tylko dla arystokracji. Gdy dotyczyła poruszania się po suchym lądzie nazywano ją jobajutsu. W przypadku kierowania koniem podczas pokonywania wszelakich przeszkód wodnych stosowano sformułowania suijeijutsu. Z biegiem czasu poziom umiejętności jeździeckich arystokracji zeszedł na niziny. Kroniki podają nawet przykład kapitana straży Zewnętrznego Pałacu, który spotykał się z licznymi złośliwymi uwagami ze strony prowincjonalnych samurajów, ilekroć próbował dosiąść konia (druga połowa wieku XII). Wierzchowce używane przez Japończyków były początkowo niedużymi kucami. Charakteryzowały się niezwykłą wytrzymałością i szybkością. Konie te jak większość rzeczy, swoje korzenie miały �za wodą�, czyli w Chinach (również w Korei), a dostały się �na wyspy� prawdopodobnie dzięki plemionom, które w VI wieku p.n.e. najechały Japonię. Zbroja jeźdźca różniła się kilkoma szczegółami od tej noszonej przez pieszego wojownika. Wyposażona była w wyższe ochraniacze goleni, dłuższe ochraniacze ud i w charakterystyczną pelerynę. Nie trudno się dziwić do czego służyły te wersje ochraniaczy nóg w obliczu wrogich żołnierzy, uzbrojonych na polu bitwy w ostre miecze i włócznie. Zbroja taka była dodatkowa wykonana z lżejszych materiałów. Koń również nie był ciężko uzbrojony. Głowa takiego zwierzęcia chroniona była poprzez dopasowany do kształtu głowy ochraniacz (albo w kształcie przedstawiającym jakiegoś mitycznego potwora), w większości przypadków wykonany ze skóry, stali lub z żelaza. Grzbiet chroniono lekkim pancerzem, wykonanym z naszytych na tkaninę skórzanych lub żelaznych łusek. |
| Mateusz Filipiak | |
Boki osłaniano również takim samym materiałem, tyle że z dodatkiem złota. Lejce wykonywano ze starannie dobieranych jedwabnych sznurów i zdobione je dodatkowo różnego rodzaju ozdobami. Wzór siodła zaczerpnięto z chińskich modeli. Były wysoko osadzone z przodem i tyłem ustawionymi pod kątami prostymi w stosunku do siedzenia. Wieloma rodzajami charakteryzowały się także strzemiona. Można było je spotkać od prostych, niedużych do obszernych i zdobionych, często z wydrążonymi otworami odprowadzającymi wodę. Do kierowania koniem używano przeróżnych uzd i dodatkowo batów. Podczas nocnych eskapad koniom dodatkowo zakrywano pyski specjalnymi workami, a na kopyta zakładano im miękkie ochraniacze. Niektórzy historycy twierdzą, że jeździec dosiadał konia z jego prawej strony. Podczas jazdy trzymał lejce oburącz do momentu zbliżenia się do przeciwnika, kiedy to puszczał je w wiadomym celu. Podczas konfrontacji z innym jeźdźcem używał miecza, a atakując piechurów często walczył przy pomocy włóczni (bądź też długiego miecza). Zbliżając się do szeregów nieprzyjacielskich czynił to, ze względu na strzelających do niego łuczników, po bardzo nieregularnym torze. Jeździectwo, jak żadna inna sztuka, powiązana była z wszystkimi innymi. Podczas jazdy konnej stosowano techniki z szermierki, walki włócznią, czy różnych sztuk walki bez broni. Sztuka jeździectwa straciła na militarnym znaczeniu tak jak i łucznictwo z początkiem okresu Tokugawa. Obie te sztuki stały się ceremonialnymi, pomijając przypadki orszaków przemierzających odległości z domów klanowych do posiadłości w Edo. (Porównując polską kawalerię do japońskiej, nasza straciła swoje znaczenie militarne znacznie później. Podczas drugiej wojny światowej polscy kawalerzyści uderzali jeszcze na niemieckie dywizje pancerne). |
|
| |