Warto jednak przypomnieć, że to kolejny sygnał łączący „Górala" z wagą ciężką. Zresztą trener Adamka, Andrzej Gmitruk walki z Gołotą wcale nie wyklucza. – Z tego co usłyszałem to pomysł Dona Kinga. Ponoć spodobał się on Zygmuntowi Solorzowi, właścicielowi Polsatu – opowiada szkoleniowiec, zastrzegając, że to niepotwierdzone informacje. Mamy już więc chętnego promotora, telewizję, która odważnie stawia na boks i jednego chętnego boksera. No właśnie - jednego. Bo choć Gołota po walce z Austinem nie wykluczył powrotu na ring, stanowczo na nie są jego przyjaciel Ziggy Rozalski i przede wszystkim żona. Pani Mariola nie chce słyszeć o kolejnej walce męża. z jednej strony wszyscy wiedzą jaki wpływa na Andrzeja, z drugiej - podobne historie słychać po niemal każdej walce Gołoty.
Co myśli o tej walce Gmitruk pod kątem sportowym? – Tomek byłby faworytem i jeśli zapyta mnie o zdanie, jestem na tak. Boks to praca Gołoty i Adamka, jeśli kasa będzie się zgadzać będą i chęci – nie kryje Gmitruk.
Z fachowcem tej klasy ciężko dyskutować. Zresztą nawet nie chcę. David Haye, były mistrz wagi juniorciężkiej w sobotę zadebiutował w królewskiej kategorii. Rywala, solidnego Monte Barretta, posłał na deski aż pięć razy i walka skończyła się po pięciu rundach. Haye ważył 98 kg. Mniej więcej tyle ile normalnie waży Adamek. Brytyjczyk jest wyższy od Polaka (187 cm) o 5 cm. Ciekawe, prawda?
Poniżej wpis z blogu Pana Adamka z dnia 14 Listopad 2008:
Dziś rano obudziły mnie telefony z Polski. Walczysz z Gołotą - to prawda, czy fałsz? Myślałem, że dalej śpię ale po chwili przekonałem się, że to nie sen. Wczoraj miałem co prawda kilka rozmów z zaprzyjaźnionymi dziennikarzami z Polski. Padały różne pytania, ja udzielałem odpowiedzi. Rozmawialiśmy o tym, że na zawodowym ringu wiele ostatnio się dzieje. Z polskich pięściarzy Grzesiek Proksa i Albert Sosnowski wygrali swoje walki, z widocznym dotykiem ręki mojego trenera Andrzeja Gmitruka. Inni młodzi pięściarze zdobywają pasy młodzieżowe WBC a w kolejce do pasa stają następni. Dobra passa polskich bokserów zawodowych trwa. Andrzejowi Gołocie zabrakło szczęścia i zdrowia. A to czy dane mi będzie zmierzyć się z nim w przyszłości pozostawiam swoim i jego promotorom. Dziś doniesienia medialne na ten temat są rodzajem pozytywnej, zamierzonej prowokacji. Kiedyś był Krzysiek Włodarczyk dziś Andrzej Gołota. Na takie pytania odpowiadam zawsze - boks jest dziś moją pracą, mogę walczyć z każdym, jeśli to będzie miało sens i oprawę profesjonalną widowiska. Kilka miesięcy temu media cytowały wypowiedź słynnego Roya Jonesa Juniora, który stwierdził, że bardzo chętnie spotkał by się ze mną. Dziś po przegranej z Calzage będzie miał zapewne inne marzenia.
Celem takich doniesień medialnych, jest zapewne zwrócenie większej uwagi fanów na moją walkę z Cunninghamem. Dziś żyję walką ze Steve Cunninghamem i intensywnie trenuję. Wkrótce dzień 11 grudnia 2008 r. stanę do walki z Cunninghamem po to, by jako pierwszy Polak po raz trzeci zostać mistrzem świata, tym razem federacji IBF. Wierzę w dotknięcie ręki i talent trenerski Andrzeja Gmitruka i w to, że walkę w ringu rozstrzygnę na swoją korzyść. Nie będzie to łatwe zadanie ale lubię wszelkie wyzwania. Muszę wygrać bo inaczej nie mogę liczyć na szacunek kibiców. Jutro trener Andrzej Gmitruk wylatuje do Polski, by poprowadzić pięściarzy O'Chikara Gmitruk Team podczas gali w Grodzisku Mazowieckim 21.11.2008 r. Po gali wraca do USA po to aby doprowadzić mnie do ringu, gdyż sam ze strachu mogę tam nie trafić.. Jest takie polskie powiedzenie "Koń jaki jest, każdy widzi", a ja to powiedzenie dedykuję fanom by ocenili mnie i Steve'a na zdjęciach z treningów przed walką. Typujcie wynik walki a dla tych którzy trafnie wytypują red. BOKSER.ORG i ja osobiście obdaruję firmowymi z logo sponsora O'Chikara koszulkami, czapeczkami czy kalendarzami. Najnowsze zdjęcia to nasz trening otwarty, gdzie robiliśmy wszystko by nie pokazać jak będziemy taktycznie rozgrywać ten pojedynek. Klucz do sukcesu to szybkość, dobra praca nóg, wytrzymałość i dobór ciosów. Obrona zejdzie na drugi plan. Obaj jesteśmy zbyt szybcy by o niej myśleć, tam nie będzie czasu do namysłu. Zadziałają moje i Steve'a wrodzone predyspozycje a w drugiej kolejności wyuczone rozwiązania taktyczne. Mówiąc językiem Red. Kostyry - oj będą grzmoty, a może tylko klincze. Na dziś nic nie zapowiada, że będzie łatwo ale liczę na doping Polonii amerykańskiej i milionów Polaków przed telewizorami w kraju.
|