|
|
 |
Rodzice często nie chcą posyłać dzieci na trening bokserski w obawie, że te zejdą na złą drogę i zostaną ulicznymi zabijakami. Coraz częściej, dzieje się jednak dokładnie odwrotnie. To boks z wielu młodych mężczyzn o nieciekawej przeszłości robi ludzi z zasadami. Najsłynniejszy taki przypadek to Bernard Hopkins, a w jego ślady ma szanse pójść także Artur Szpilka. |
foto: Mariusz Serafin / bokser.org |
autor: Piotr Momot źródło: bokser.org |
|
| Mateusz Filipiak | |
18 października to szczególna data dla obu pięściarzy. Tego dnia Szpilka zadebiutował na zawodowym ringu w Zabrzu, pokonując na punkty Senola Centa. Hopkins z kolei umocnił swoją pozycję jako legendy boksu, pokonując we wspaniałym stylu nową gwiazdę pięściarstwa Kelly Pavlika. Bernard Hopkins boksu uczył się w… więzieniu. Jako nastolatek był aresztowany ponad 40 razy. W wieku 17 lat został skazany na 18 lat pozbawienia wolności za 9 różnych przestępstw. W celi widział jak jeden współwięzień zabija gołymi rękami drugiego w kłótni o paczkę papierosów. Wtedy postanowił, że nie chce skończyć w ten sam sposób, a ucieczką do nowego życia był dla niego boks. Po pięciu latach wyszedł na warunkowe zwolnienie i natychmiast spróbował swoich sił na zawodowych ringach. Pierwszą walkę przegrał, ale po zdobyciu tytułu mistrza wagi średniej bronił go rekordową ilość dwudziestu razy, po drodze nokautując takie sławy jak Oscar de la Hoya czy Felix Trinidad.
Artur Szpilka również nie miał łatwego startu. Wpadł w złe towarzystwo i wkrótce znany był w całej Małopolsce jako chuligan krakowskiej Wisły. Boksować zaczął przypadkiem: Byłem umówiony na kolejną „ustawkę”. To było na stadionie Cracovii. Jakiś trener zobaczył, że mamy się bić i zaciągnął nas na salę mówiąc, że jeśli walka to tylko na rękawice. Szybko znokautowałem rywala i tak się zaczęło – opowiada Szpilka.
|

Bernard Hopkins
fot.: sports.espn.go.com
|
Po ledwie trzech amatorskich walkach Artur świętował mistrzostwo Polski, które potem zdobywał jeszcze trzykrotnie. Po nieudanych kwalifikacjach olimpijskich zdecydował się przejść na zawodowstwo. -Teraz już wiem, że to kibicowanie to była głupota. Skończyłem z tym. W karierze sportowej wspierają mnie dawni koledzy. Nie odwrócili się ode mnie – kontynuuje, drapiąc się po jednej z wielu na jego ciele blizn od rozcięcia nożem na prawym bicepsie. To jedyna rubryka w jakiej Szpilka dzisiaj wygrywa z Hopkinsem, który był pchnięty nożem „tylko” trzy razy w życiu. Kuszony ze wszystkich stron wybrał ofertę Andrzeja Wasilewskiego, który promuje go wspólnie z amerykańską grupą Seminole Warriors. W dniu podpisania umowy pięściarz przebywał na Florydzie, gdzie trenował z Nazimem Richardsonem, wieloletnim szkoleniowcem… Bernarda Hopkinsa.
|
To było coś niesamowitego. Od godziny 11 do 13 Richardson tarczował z Arturem, a o 14 już ćwiczył z Hopkinsem. Artur nie spodziewał się, że tak szybko znajdzie się wśród takich legend tego sportu– wspomina promotor Polaka. Mieliśmy nawet ochotę przeprowadzić sparing z „Katem”, ale Richardson stwierdził, że Artur jest za duży fizycznie.
Kolejną zawodową walkę Artur Szpilka stoczy jeszcze w tym roku… |
autor: Piotr Momot
źródło: bokser.org |
|
|
| |